Artykuły o św. Dominiku Savio




Nie mogę wyświetlić zawartości prawej kolumny


Młody prowokator

Dominik Savio – włoski młody święty, wokół którego ostatnio trochę zamieszania w polskiej prasie - jest u nas znany, przynajmniej w niektórych kręgach, jako patron ministrantów. Dziwny to patron i pewnie jednak mało znany, skoro jego wspomnienia bez powodzenia szukamy w kalendarzu liturgicznym. Ci ministranci, którzy chcieliby więc w kościele wspomnieć swojego patrona, nie wiedzą, kiedy to zrobić.

We wrześniu relikwie Dominika przybywają do Polski. Gdyby jednak wokół nich mieli się gromadzić wyłącznie służący przy ołtarzu, to niewielu by to interesowało. Media z całą pewnością tego faktu by nie odnotowały. Zakonnicy sprowadzający relikwie do Polski podkreślają jednak, że ten zmarły w wieku piętnastu lat i w opinii świętości chłopak jest patronem kobiet oczekujących dziecka oraz małżeństw, które z różnych powodów dzieci nie mają, chociaż bardzo starają się o nie. I tutaj konsternacja. Bo niby dlaczego żyjący w 19. wieku piemoncki chłopak może w tym pomóc?

Okazuje się jednak, że jakoś może. Dowodem na to są świadectwa ludzi, którzy uznają i wierzą, że to właśnie wstawiennictwo Dominika sprawiło, że ciąża uznawana za bardzo trudną przebiegła w sposób nadzwyczaj spokojny, że oto dziecko, o które starali się ileś lat, rozwija się już w kobiecie.

A jak to się dzieje? Hmmmm.... No i mnie to już mało interesuje. Ważne, że się dzieje. Bo – wierzę, że także dzięki Dominikowi – więcej ludzi może o sobie powiedzieć, że są szczęśliwi. No i – co także nie jest bez znaczenia – więcej ludzi stąpa po Ziemi. Więcej między nami uśmiechniętych szczerze dzieci, tak bardzo oczekiwanych przez rodziców.

Niektórzy na myśl o takim świętym ironicznie się uśmiechają. Inni zobaczą w tym przejaw ciemnoty, głupoty i naiwności. A co mi tam. Salezjanie chcą przypomnieć Dominika wierzącym.... wierzącym nie w Dominika, ale w Boga przemawiającego do nas przez ludzi.

Wojtek Kułak